Słońce i budzik

Siódma rano. Na policzku czuję promienie słońca. Budzę się, przecieram oczy i od razu spoglądam na Filipa, który czyta swoją ulubioną książeczkę. Mówię do niego:

– Dzień dobry słoneczko. Jaki dziś piękny poranek. Wyspałeś się?

A on uśmiecha się i od razu przesuwa w moją stronę by dać mi skromnego całusa w policzek. Takie poranki lubię najbardziej. Wczesna godzina nie ma wtedy żadnego znaczenia.

Wstaję z łóżka, biorę Filipa na ręce i oficjalnie rozpoczynamy dzień.

Tutaj warto wspomnieć o pogodzie, która ostatnio pozytywnie nas zaskakuje. Chyba zima odeszła już na dobre. Ten fakt wcale nie zasmuca, ponieważ to wiosna jest najpiękniejszą porą roku. Promienie słońca nas rozpieszczają. Pobudzają do życia i ruchu.

Dlatego też wraz z synkiem codziennie spacerujemy. W niedzielę pojechaliśmy do Parku Oliwskiego. Zwiedziliśmy tam wszystkie zakamarki. Dotknęliśmy każdej gałązki i każdego pączkującego kwiatka. Zebraliśmy też sporo szyszek. Na widok kaczki, mój synek, nie mógł opanować swojej radości. Uśmiech miał od ucha do ucha. Filip jest bardzo ciekawy świata. Natura jest dla niego czymś najważniejszym. On w małych rzeczach widzi wielkie rzeczy. Docenia otaczający go świat. A jak jest z nami? Odpowiedzmy sobie sami.

Dodaj komentarz