Kraina dzieciństwa

Patrząc na Filipa często próbuję odtworzyć w pamięci moment, w którym po raz pierwszy ujrzałam ten świat. Gdy spojrzałam w oczy matki, w oczy taty. Jak dobrze mi było, gdy z uśmiechem na twarzy, gaworząc, śliniąc się, leżałam w ramionach rodziców. Obojętna wtedy była mi moja niedoskonałość. Oddałabym wiele, by jeszcze raz przeżyć tamte chwile, tamto nagłe przejście z mroku w jasność, ten początek fascynującej przygody zwanej życiem. Dla dzieci wszystko jest takie ogromne, takie nowe, czas i przestrzeń zdają się nie istnieć. Nie mają zbyt wielkich wymagań. Wystarcza im oddech, jedzenie, picie i sen. Zmęczone- zasypiają. Smutne- płaczą. Uszczęśliwia ich radosne spojrzenie drugiego człowieka. Ciekawa jestem jak wyglądałby dziś świat z perspektywy dziecka, którym byliśmy kiedyś?  Kiedy wszystko nas zadziwiało, a wieczorami, wyczerpani natłokiem wrażeń, byliśmy zbyt podekscytowani, by zasnąć. Zachwycały nas nowe odgłosy i zapachy, a za serce chwytał każdy pomysł. Fantazjowaliśmy, stawaliśmy się wynalazcami, w zabawie odkrywaliśmy życie. Byliśmy królami, a nie sługami. W marzeniach chodziliśmy po Księżycu i podróżowaliśmy w czasie. Zdawało nam się, że wszyscy czekają na nas, małych bohaterów, wykrzykując przyjaźnie „ Witaj, brzdącu”. Wszystko było proste. No właśnie było. Dzisiaj życie jest trudne. Dawną lekkość zastąpiło zmaganie się z szarą codziennością. Czasami trudno jest znaleźć tamten entuzjazm, tamto przeświadczenie, że każda sekunda przyniesie coś nowego, każda minuta będzie początkiem fascynującej podróży, każda godzina odmieni spojrzenie na świat. Dzisiaj jesteśmy dorośli. Opuściliśmy krainę dzieciństwa. Wyrośliśmy z nieustanego zachwytu, a tamten czas przykryły obowiązki, odpowiedzialność i przyzwyczajenia. To co było łatwe, stało się skomplikowane, życie nabrało tempa, wielkie sprawy straciły na znaczeniu. Dzieci to skarb. Dzięki mojemu synowi czas nie wziął mnie w posiadanie. Nie żyję jak w obłędzie, staram się nie być wiecznie znużona i wyczerpana, przede wszystkim nie narzekam na życie. Nie chcę, aby codzienność kręciła się tylko wokół pracy, aby jej rytm decydował o związku, definiował status społeczny i kształtował myślenie. Nie wszystko musi mieć sens i zmierzać do jakiegoś celu.

Nie dawno wybraliśmy się do Loopy’s World. Okazało się, że wraz  z narzeczonym bawiliśmy się lepiej od Filipa. On był w swoim świecie, a my próbowaliśmy do niego dołączyć.

loopys

loopys

loopys

loopys

loopys

loopys

loopys

 

loopys

loopys

loopys

loopys

oopys

loopys

loopys

loopys

loopys

SONY DSC

 

 

Fot. Raz mama, a raz tata 🙂

 

Dodaj komentarz