Legalny Tatuaż

 

Tatuaże są coraz bardziej popularne. Tatuują się kobiety i mężczyźni. Mogą być one kolorowe, czarne, cieniowane. Małe i duże. Można wytatuować sobie kwiaty, zwierzęta, gwiazdy, słońce, motta życiowe, symbole religijne i wiele innych motywów. Jedni przywiązują wagę to tego, aby miały one znaczenie, inni wybierają wzór, który po prostu im się podoba. To Ty wybierasz czego chcesz i w jakim miejscu ma być to artystyczne dzieło. Tylko czy wypada wytatuować się mamie?

O swoim tatuażu myślałam odkąd skończyłam osiemnaście lat. Lecz nigdy nie było na to czasu. Brakowało pieniędzy, brakowało czasu. Nie wiedziałam, jak mam podejść do tematu.  Z tyłu głowy zawsze miałam myśli, że jestem teraz mamą,  że mi nie wypada. Zastanawiałam się, co powiedzą moi dziadkowie, jak zareagują rodzice i otoczenie. Minęło trochę czasu, aż w końcu umówiłam się na swój pierwszy tatuaż. Odłożyłam obawy na bok. Dojrzałam do tej decyzji, jak do każdej innej w swoim życiu.

Na początku zdecydowałam się na mały pod piersią. Delikatną, kobiecą, czarną różyczkę. Miejsce, gdzie wykonałam dziarę, było sprawdzone przez znajomą. Nie bałam się powierzyć swojego ciała tatuażystce. Przed wizytą emocje sięgnęły zenitu. Denerwowałam się, jak przed rozmową o pracę. Bałam się. Zastanawiałam, czy będzie bardzo bolało, czy nie będę żałowała, czy będzie to ładnie wyglądało.

Weszłam do studia tatuażu. Przywitałam się z uśmiechniętą dziewczyną. Prosiła, żebym się zrelaksowała. Zademonstrowała mi swoje projekty na tablecie. Pytała, czy chcę gałązkę z tej, czy z tej strony. Wypytała o stan zdrowia. Powiedziała wprost, że miejsce, które wybrałam, jest jednym z najbardziej bolesnych i czułych punktów. Nie owijała w bawełnę. Pomimo to zgodziłam się. I  brnęłam w to dalej. Adrenalina buzowała jak szalona.

Wszystko zostało przygotowane. Położyłam się na specjalnym łóżku. Dostałam gąbeczkę w kształcie serca, aby zaciskać ją, kiedy poczuje ból. Urocze i zbawienne. Mówię Wam. No i zaczęło się. Powoli zaczęłam czuć wbijające się ostrze. Ruch za ruchem. Moje serduszko było zaciskane najczęściej, kiedy tatuażystka musiała zrobić większą linię. Myślałam wtedy, Ty głupia babo, co Ty tutaj robisz. Jednak z chwili na chwilę, bolało coraz mniej. Przyzwyczaiłam się to tego uczucia. Rozluźniłam się. I to pomogło najbardziej. Przyśpieszyło jakby czas i zmniejszyło ból. Nagle usłyszałam: skończyliśmy, możesz wstać. Podeszłam do lustra. Widząc, dzieło uśmiechnęłam się od ucha do ucha. I już wiedziałam, że to nie był mój ostatni raz. Bo serio, tatuaże uzależniają. Ciągle myślę o nowych. Wyszukuję wzory w Internecie. Szukam inspiracji. Obecnie mam cztery tatuaże i wyczekuję piątego, wymarzonej dziary na stopie.

Czy wypada mieć tatuaż mamie? Jeśli jest on jej marzeniem. Poczuje się dzięki nim pewna siebie. Spełni swoje marzenia. I ma w nosie, to co powiedzą inni. Niech już się umawia. I nie zwleka. Jest coraz więcej specjalistów i artystów, którzy potrafią zrealizować najbardziej skomplikowane wizje.

Nie bój się. Idź po swoje marzenia!

 

Zdjęcie: by @deynn

Dodaj komentarz