Wirujący Filip

Dostaliśmy zaproszenie na ślub. Najpierw pojawiła się radość. Pomyślałam, w końcu się wybawię. Poplotkuję z kuzynkami i kuzynami. Zatańczę z wujostwem. Ale hola, hola. Szybko, włączyła się czerwona lampka. Przecież mam dwuletniego buntownika. I nie mogłam, go nigdzie zostawić. Jedni dziadkowie mieszkają koło Olsztyna, drudzy zajęci innymi sprawami. Po za tym nie oszukujmy się. Filip …