Żurawka i cuda

Zadzwonił budzik. Spojrzałam na zegarek, wybiła ósma rano. Rodzinka musiała wstać, bo na małego celebrytę czekało wyzwanie. Otóż niezwykle uzdolniona Pani Ania Ż. miała uwiecznić Filipa na fotografii.  Sesja miała odbyć się o 9:30. Starałam się wyrobić ze wszystkimi porannymi obowiązkami, aby zdążyć na czas. Ale wyszło jak zwykle. To znaczy spóźniliśmy się dwadzieścia minut. …