Uwaga, rodzę!

Filipek

Termin porodu zbliżał się wielkimi krokami. Jednak nie czułam, żeby mój synek śpieszył się na ten świat. W dziewięćdziesięciu procentach przekonana byłam, że nie urodzę na czas. Oczywiście nie traciłam czujności. Torba do szpitala była przygotowana. Niezbędne dokumenty umieściłam w teczce. Wszystko dopięte na ostatni guzik. Pozostało tylko czekać. Sobota pierwsza w nocy. Skurcz numer …